Bez ściemy: Paweł Horożaniecki

W końcu wracamy do gry, do sędziowania, jak sobie poradziłeś w czasie tej przerwy?
Cały czas trenowałem. Nawet wówczas jak nie wolno było tego robić. Raz nawet uciekałem przed policją, która goniła mnie po lesie. Na szczęście udało się uciec i tym samym zaoszczędzić kilka stówek.
Czy nie za szybko podjęto decyzję o zakończeniu rozgrywek skoro w zasadzie od 2 tygodni można trenować a teraz już można normalnie grać?
Póki co, rząd wyraził zgodę na wznowienie rozgrywek na szczeblu centralnym i tak też się stało. Powoli na stadiony będą wpuszczani kibice ale co do niższych lig, to nadal nie ma zielonego światła. Najpewniej Ministerstwo Zdrowia odmrozi rozgrywki w lipcu i wówczas piłka amatorska wróci do normalnej rywalizacji. Czy starczyłoby czasu na dogranie zakończonego już sezonu na poziomie amatorskim w jeden miesiąc przed wznowieniem nowego? Według mnie absolutnie nie. Trzeba skupić się na należytym przygotowaniu do nowej edycji rozgrywek.
Mamy już wstępne terminarze, ale do związku spływają kolejne ankiety dotyczące uczestnictwa w zawodach, masz jakieś sygnały o drużynach, które mogą nie przystąpić do rozgrywek?
Jeśli samorządy nie cofną dotacji klubom to wszystkie powinny wystartować. Ogólnie rzecz ujmując, to rozchodzi się o pieniądze. Wszyscy są spragnieni powrotu na boiska. Piłkarze chcą grać, sędziowie sędziować, a kibice emocjonować się meczami swoich ulubionych drużyn.
Już nawet nie chodzi o pieniądze, tylko pytanie czy kluby będą miały ludzi do grania, których jest z każdym rokiem coraz mniej.
Niech Pan przejedzie się do pierwszej lepszej akademii piłkarskiej, które rosną w ostatnim czasie jak grzyby po deszczu. Proszę zwrócić uwagę na ilość dzieci w najmłodszych kategoriach wiekowych, rozpoczynających swoją przygodę z piłką. Gdzieś po drodze to ginie i w efekcie nie widać młodych wilków depczących po piętach starszym kolegom? Zastanawiam się czy celem niektórych akademii jest produkowanie piłkarzy czy po prostu jest to zwykły biznes, który ma na celu wyłącznie zarabianie pieniędzy.
Może za mało w tym wszystkim zabawy a za dużo komercji?
Gdzieś jest problem a osoby odpowiedzialne za szkolenie powinny się zastanowić co zrobić aby to zmienić. Napływ jakościowych wychowanków do drużyn seniorskich jest znikomy w naszym regionie i to też generuje problem, w wyniku którego nie mamy obecnie żadnej drużyny na przykład w 3 lidze, która to dla takich miast jak Żagań czy Żary powinna być z urzędu.
Co musi się zmienić w systemie czy w podejściu, żebyśmy za parę lat zaczęli liczyć się jako województwo Lubuskie w piłce?
Lokalnie, to kluby powinny współpracować ze sobą. Idealnym rozwiązaniem byłoby powołanie wiodącej akademii w regionie, która zrzeszałaby utalentowanych zawodników z okolicznych miejscowości, po to aby mieli oni szanse skutecznie rywalizować z najlepszymi akademiami w województwie o grze w Centralnej Lidze Juniorów nie wspomnę.
Czy takim klubem w regionie mógłby być Promień Żary czy widziałbyś jakiś inny?
Cieszę się, że nowe władze Klubu Sportowego Promień wracają do tradycji i ponownie będą szkolić dzieci od najmłodszych grup młodzieżowych. Martwi brak porozumienia z UKS Promień bo obecnie w mieście mamy dwie akademie o tej samej nazwie. Rodzice prowadzący swoje pociechy na treningi maja prawo czuć się zdezorientowani. Dodatkowo UKS zgodnie z umową przekazywał nieodpłatnie co roku zawodników kończących wiek trampkarza do KS Promień, a ci tam kontynuowali swoja przygodę z piłką, mogąc przy tym zasilić pierwszy zespół. Wielu z tego przywileju skorzystało. Nagle pojawiła się informacja, że UKS będzię szkolił juniorów samodzielnie i nie przekaże rocznika 2005 do KS Promień. Widać gołym okiem kość niezgody pomiędzy klubami, a cała sytuacja jest niezrozumiała i mówiąc krotko dziwna.
To gdzie jest problem właśnie, żeby połączyć dwa kluby w jeden i szkolić na dobrym poziomie? Żary jako miasto mają 4 płyty pełnowymiarowe do treningów plus sztuczne boisko więc warunki są bardzo dobre, przynajmniej w teorii.
Wierze, że ludzie zarządzający obiema akademiami znajdą wspólny język i dojdą do porozumienia dla dobra lokalnej piłki. A wracając do Pańskiego pytania, to tak. Uważam, że Promień i Czarni Żagań powinny być zasilane najzdolniejszymi zawodnikami z ościennych klubów. Przy odpowiednim szkoleniu i zarządzaniu dałoby to szanse walki o najwyższe cele w województwie i nie bójmy się tego powiedzieć, również w kraju. Mam na myśli występy w CLJ.
Jako sędzia jeździsz trochę po kraju, jak nas widzą i nasza piłkę ludzie z zewnątrz?
Biała plama na mapie polskiej piłki. Przykre to ale prawdziwe. Musimy powiedzieć sobie to w prost. Dwa najwyżej sklasyfikowane kluby województwa występują na poziomie trzeciej ligi. Wierze, że zmieni się to w najbliższym czasie ale do tego potrzebne jest szkolenie na wysokim poziomie. Problemem dużych miast jak Gorzów Wielkopolski czy Zielona Góra jest wyciąganie najbardziej zdolnych zawodników młodego pokolenia przez duże akademie z Lubina, Wrocławia czy Poznania. Ciężko nam konkurować na dzień dzisiejszy z potentatami polskiej piłki. Jak prześledzimy kadry poszczególnych roczników z wyżej wymienionych akademii, to zobaczymy, że ludzi urodzonych w województwie lubuskim tam nie brakuje.
Może jest tak, że sami jako województwo nie mamy wiary w to, że będzie lepiej co pokazało to walne zebranie z udziałem Prezesa Bońka gdzie został tylko wstyd.
Obserwuje prace jaka kluby wykonują z młodzieżą m.in. w Gorzowie, Zielonej Gorze, Kostrzynie, Zbąszynku, Świebodzinie czy Gubinie. Jestem optymista. Ostatnimi czasy miałem również przyjemność oglądać mecze kadr Lubuskiego Związku Piłki Nożnej z roczników 2007 i 2008. Na tym etapie wyselekcjonowani gracze LZPN wygrywają mecze z Zagłębiem Lubin, Miedzią Legnica, Slovanem Liberec czy Chrobrym Głogów. Tutaj nie mamy się czego wstydzić. Gorzej będzie jak wejdą skauci i zaczną zabierać najzdolniejszych zawodników.
I tak chyba będzie dopóki nie doczekamy się drużyny minimum w drugiej lidze.
Zgadzam się. Wierze, że nastaną jeszcze tłuste czasy dla lubuskiej piłki, że znajdzie się inwestor, który zainwestuje w klub z naszego województwa i napędzi to cala nasza piłkę.
Z piłkarzami wiadomo, że kluby mają problemy a jak jest z sędziami bo tu też będzie problem za jakiś czas bo coraz mniej jest chętnych.
Mamy mniejszy problem niż np. Dolnośląski Związek Piłki nożnej. Tam na b klasę wyznaczany jest jeden sędzia, bo po prostu brakuje arbitrów. U nas póki co udaje się zapewnić pełną obsadę. Ale problem narasta ponieważ więcej sędziów ubywa niż przybywa. Jest to priorytetowy temat dla Lubuskiego Kolegium Sędziów. Od siebie mogę dodać, ze sędziowanie to fantastyczna przygoda. W moim przypadku to przygoda życia. Poznałem wielu wspaniałych, życzliwych ludzi. Przeżyłem wiele niezapomnianych chwil. I zapowiada się na to, że to jeszcze nie koniec.
Dzisiaj, żeby sędziować to trzeba mieć dużo pasji, odwagi i odporności na stres, bo chyba im niższa liga tym gorzej się sędziuje.
Tak, zdecydowanie. Jak zaczynaliśmy swoja przygodę z Jarkiem Gałązka czy Mariuszem Maćko, trzymaliśmy się razem. Jesteśmy z jednego naboru. Dobrze jest mieć takie osoby obok siebie w trudnych chwilach. Nie wiadomo co by było gdybyśmy nie wspierali się nawzajem w początkowej fazie przygody z gwizdkiem. Może już nie robilibyśmy tego co na dzień dzisiejszy kochamy i nie wyobrażamy sobie życia bez tego. Początki są trudne ale każdy musi przez to przejść. Szymon Marciniak nie zaczynał sędziowania od 3 ligi. Pierwszy mecz prowadził w b klasie jak każdy z nas i jak mawiają „wóz albo przewóz”.
Tobie się udało i chociaż na razie jako sędzia techniczny ale już jesteś w Ekstraklasie, jaką drogę przeszedłeś, żeby być tam gdzie jesteś?
Kluczowa była ambicja i upór. Jak zaczynałem to z uwagi na ograniczenia wiekowe mogłem awansować maksymalnie do czwartej ligi. Bylem zły ponieważ będąc młodym człowiekiem w pełni sil zostałam ograniczony regulaminowo. Zawziąłem się i powiedziałem sobie że to zrobię. Po drodze moich awansów zmienił się przewodniczący Lubuskiego Kolegium Sędziów i zmieniły się regulaminy, a co za tym idzie limity wiekowe. Okazało się, że mogę awansować nawet do trzeciej ligi. Rozpędzony zrobiłem to, a po pięciu latach spędzonych w 3 lidze Zbigniew Przesmyski – szef polskich sędziów zaprosił mnie na salony.
Jaki cel sobie stawiasz? Na ile się czujesz, że możesz pójść w górę?
Chce dobrze sędziować w każdym meczu, niezależnie od klasy rozgrywkowej, na która jestem wyznaczony. Co za tym pójdzie to zobaczymy. Warianty są trzy. Spadek, awans albo utrzymanie. Zależy mi tez na przekazywaniu wiedzy w formie praktycznej młodym kolegom, dopiero co zaczynającym swoja przygodę.
Miałeś w swojej przygodzie z gwizdkiem sytuacje gdzieś klub proponował Ci korzyści za dobry wynik, a może ktoś że znajomych sędziów zgłaszał Ci takie propozycje?
Nie, skąd. Czasy korupcji w polskiej piłce odeszły do lamusa. Obecnie futbol jest czysty i możemy podziwiać wyłącznie sportową rywalizacje.

About The Author